Czy mogę nazywać się kliniką ?

Z polecenia od innego zadowolonego moimi usługami lekarza, trafił do mnie inny lekarz-przedsiębiorca – uznana osoba w dziedzinie implantologii, prowadzący szkolenia w tym zakresie i będąca członkiem szeregu organizacji oraz zrzeszeń o tej tematyce.

Wspólnie pracujemy nad założeniem podmiotu leczniczego, dokonaniu jego rejestracji, uzbrojeniu go we wszelką niezbędną dokumentację i obudowaniu w bezpieczne dla jego funkcjonowania umowy.

Słowem pełen profesjonalizm z mojej strony, czyli to co lubię najbardziej.

Tenże lekarz pragnie, aby w jego członie nazwy znajdowało się określenie „CLINIC”.

Ale czy w ogóle użycie takiego określenia w obrocie gospodarczym, regulowanym w aspekcie usług medycznych jest dopuszczalne?

Czy można od tak po prostu nazwać się KLINIKĄ ?

Czy w reszcie CLINIC to to samo co KLINIKA ?

A co to jest POLIKLINIKA ?

Jeżeli jesteś ciekawy odpowiedzi to zapraszam do lektury:

  • Klinika, kliniczny

konfa_slask-290x290Wykorzystanie w obrocie gospodarczym słowa KLINIKA reguluje ustawa o działalności leczniczej. Wynika z niej, że określenia „klinika”, „kliniczny”, „uniwersytecki” może używać w zasadzie wyłącznie podmiot leczniczy utworzony bądź prowadzony przez uczelnie medyczną prowadzącą kształcenie przed- i podyplomowe;

Ustawa zakazuje (poza wskazanymi przez siebie wyjątkami) stosowania oznaczenia „klinika”, jego odmiany „kliniczny”, a także słowa mogącego utworzyć zwrot równoznaczny: „uniwersytecki”.

Mówi się, że ww. określenia mają charakter kwalifikowany ze względu na dodatkowe wymogi ustawowe, które spełniać musi podmiot, aby móc używać w swej nazwie takiego oznaczenia. W praktyce prowadzi to do postrzegania podmiotu mającego w swojej nazwie oznaczenie „klinika” albo „kliniczny” jako podmiotu udzielającego świadczeń zdrowotnych wyższej jakości lub na wyższym poziomie związanym z prowadzoną działalnością naukową, badawczo-rozwojową lub dydaktyczną.

Słowem – kliniką nie można się nazwać ! Kliniką stomatologiczną również.

Jednak zasadą prawa jest, iż „exceptiones non sunt extendendae”, tj. że wyjątków nie należy interpretować rozszerzająco, a co za tym idzie, wydaje się dopuszczalnie stosowanie synonimów, terminów bliskoznacznych czy tłumaczeń słowa „KLINIKA”, gdyż z ustawy taki zakaz nie płynie.

Ale – aby nie było tak różowo – używanie synonimów, określeń bliskoznacznych w sposób sprzeczny z tzw. dobrymi obyczajami w sposób naruszający bądź zagrażający interesom innego przedsiębiorcy bądź klienta może stanowić czyn nieuczciwej konkurencji.

Stosowanie ww. określeń w sposób bezprawny lub sprzeczny z dobrymi obyczajami i w istotny sposób zniekształcający lub mogący zniekształcić zachowanie rynkowe przeciętnego konsumenta przed zawarciem umowy, w trakcie jej wykonywania lub po jej zawarciu, zwłaszcza poprzez wprowadzanie w błąd stanowić będzie nieuczciwą praktykę rynkową. Z taką sytuacją będziemy mieli do czynienia w szczególności, gdy dane oznaczenie będzie mogło wprowadzać przeciętnego pacjenta w błąd, co do tego, iż mam on do czynienia np. z kliniką uniwersytecką.

Zatem sprawa wydaje się jasna z używaniem słowa KLINIKA, KLINICZNY.

Krótko: zakaz

  • POLICLINIC i CLINIC

W mojej ocenie nie ma jakichkolwiek przeciwwskazań, aby w oznaczeniu własnej praktyki stomatologicznej użyć oznaczeń: poliklinika bądź CLINIC.

Przede wszystkim dlatego, że są to zwroty jakościowo różne od KLINIKI, choć fonetycznie zbliżone. Jednakże sama fonetyczna zbieżność to jeszcze za mało, aby zakazać przedsiębiorcom używania ww. zwrotów, właśnie w myśl zasady, że wyjątków nie należy interpretować rozszerzająco.

Warto powiedzieć, że etymologia słowa KLINIKA – wedle słownika języka polskiego – jest inna od znaczenia słowa CLINIC czy POLICLINIC.

Otóż klinika oznacza miejsce gdzie prócz pomocy medycznej prowadzi się szkolenia kadry medycznej – lekarzy, studentów oraz prace naukowo-badawcze.

CLINIC zaś oznacza miejsce (zakład leczniczy, oddział szpitalny) gdzie pacjenci poddawani są zabiegom medycznym bądź udzielone są im porady (konsultacje) w szczególności przez specjalistów lub o specjalistycznym charakterze.

Angielski słownik OXFORDU podaje tak:

„Clinic: an establishment or hospital department where outpatients are given medical treatment or advice, especially of a specialist nature”

Zaś poliklinika pierwotnie oznaczała miejsce, gdzie udzielane były porady i prowadzone leczenie nieodpłatnie przez młodych, ale już dużo umiejących i wiedzących adeptów (studentów) medycyny pod nadzorem specjalisty (profesora).

“Policlinic: a department of a hospital where poor patients are treated free of charge by advanced medical students under the supervision of a professor, either as outpatients in the hospital, or (if they are bedridden) on home visits”

Obecnie POLICLINIC używa się jako synonimu CLINIC.

  • Ależ tak !

Reasumując, mój Klient będzie mógł z powodzeniem używać w obrocie gospodarczym słowa CLINIC w swojej nazwie/marce przedsiębiorstwa, bez obawy o jakiekolwiek konsekwencje.

Zatem jeżeli Ty zastanawiasz się, czy w nazwie podmiotu leczniczego możesz użyć słów CLINIC bądź POLICLINIC to już wiesz, że możesz.

Jeżeli zaś szukasz kogoś, kto sprawnie, pewnie i bez przeszkód założy i wprawi w ruch Twój nowy podmiot leczniczy, to dobrze trafiłeś!

Do usłyszenia !

2 thoughts

  1. Dzień dobry Panie Arkadiuszu.

    Osobiście mam odmienne zdanie jeżeli chodzi o to, czy posługując się określeniem „clinc” taki podmiot nie dopuszcza się czynów nieuczciwej konkurencji.

    Tak się składa, że ostatnio na swoim blogu rozgryzałem kwestię legalności posługiwania się określeniem hotel, motel i pensjonat ( https://goo.gl/OIQ4Ps ). Problem dotyczył tego, że niektóre osoby próbowały obejść prawo oznaczając swoje obiekty noclegowe nazwą „hotelik”. I ta sprawa trafiła ostatecznie do NSA (sygn. akt II GSK 2582/14), który stwierdził, że posługiwanie się nazwą mogącą wprowadzać w błąd (hotelik sugeruje hotel) stanowi naruszenie prawa.

    Teraz pytanie czy słowo „clinic” sugeruje klinikę?
    Moim zdaniem tak.

    Co Pan o tym myśli?

    Pozdrawiam

    1. Panie Mikołaju, gratuluję w pierwszej mierze bloga. Oklaski.

      Co zaś tyczy Pana pytania – clinic w mojej ocenie w warunkach polskich nie wprowadza w błąd potencjalnych pacjentów. Proszę zwrócić uwagę, iż bezpośrednio słowo w tej formie zapisu pochodzi z jęz. angielskiego. Tam oznacza ono po prostu przychodnie lub gabinet. Słownik oxfodzki podaje w znaczeniu, iż słowo clinic oznacza miejsce udzielania pomocy medycznej – konsultacji – o specjalistycznym charakterze. W krajach anglosaskich nie wiążę się tego słowa, tak jak u nas z elementem „naukowym”, „dydaktycznym”, „akademickim”, „badawczym”. Rzecz jasna zawsze na daną sprawę trzeba patrzeć w jej pełnym kontekście – musi Pan spostrzec, że rynek stomatologiczny w Polsce zyskał w zasadzie pełne przyzwolenie społeczne na bycie i funkcjonowanie komercyjne. Tylko w jeszcze ginekologia może pochwalić się takim społecznym przyzwoleniem i powszechną akceptacją na opłaty za usługi. Nie potrafię teraz w głowie odnaleźć innej gałęzi medycyny o podobnych cechach. Ma to o tyle znaczenie, iż pacjent udający się do „clinic” bynajmniej nie oczekuje, iż przy jego fotelu praktykować będą studenci lub nawet mało doświadczeni ale już lekarze. Dwa – zna pan pewnie paremię exceptiones non sunt extendendae. Niewątpliwie art. 89 ust. 6 u.d.l. jest wyjątkiem, a jako taki, winien być niezwykle ostrożnie stosowany. I o tyle o ile można się zgodzić iż wprost nie można stosować użytych w tym przepisie słów, o tyle spod zasady wyłamują się już własnie internacjonalizmy, zapożyczenia etc. Clinic jest tego najlepszym przykładem. Trzy – pytaniem pozostaje jak nazwa clinic miałaby wprowadzać w błąd, błąd co do czego ? Co do formy działalności gospodarczej – formy/rodzaju działalności leczniczej ? W ustawie o działalności leczniczej nie ma takich zapisów, jak w rozpatrywanym przez NSA przypadku hotelików, gdzie wprost była mowa o ochronie prawnej rodzajowych oznaczeń. W sukurs przychodził również kodeks wykroczeń, gdzie w art 60(1) wskazano usługi hotelarskie. Podobnych przepisów czy uregulowań brak na gruncie u.d.l. Pozostaje zatem ustawa o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji. Ale osobiście mam tu wielkie wątpliwości, czy na gruncie przesłanek wykreowanych w tej ustawie można byłoby coś ugrać. Podobnie na podstawie ustawy o ochronie konkurencji. Myślę, że w kontekście ew. praktyk naruszających zbiorowe interesy konsumentów również można byłoby powalczyć z Prezesem UOKIK. Na pewno sprawa nie byłaby z góry przegrana. Słowem – nie odnosiłbym wprost cytowanego wyroku do rynku usług medycznych, bez gruntownej znajomości u.d.l. oraz praktyki. Te są w mojej ocenie po stronie Clinic. Praktyka UW również nie sprzeciwia się używaniu tego zwrotu. Tak to widzę !

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *