O czym muszę poinformować pacjenta przed przystąpieniem do leczenia, czyli konsekwencje naruszenia prawa do niepoddawania się interwencji stomatologicznej

Zdaję sobie sprawę, że temat o konsekwencjach naruszenia prawa do niepoddawania się interwencji stomatologicznej może budzić pewne znaki zapytania. Wszak czasem moi starsi koledzy radcowie, a nawet sędziowie patrzą pytającym wzrokiem na wskazane zagadnienie.

Takie zaś pytania przynosi samo życie.

Spotkałem się ostatnio właśnie z takim postępowaniem.

Otóż pacjent wniósł przeciwko lekarzowi powództwo, domagając się zapłaty zadośćuczynienia za to, że nie został prawidłowo poinformowany przez lekarza o możliwych powikłaniach i konsekwencjach przeprowadzanej u niego interwencji stomatologicznej i z tej przyczyny zarzucił, że wyrażona przez niego zgoda na wykonanie zabiegu nie była zgodą „uświadomioną”, a zatem pozostawała bezskuteczna.

Zatem sprawa nie dotyczyła tego, że lekarz dopuścił się błędu lekarskiego, czym spowodował u pacjenta szkodę i krzywdę, jako następstwo dokonania uszkodzenia ciała lub rozstroju zdrowia.

Przeciwnie.

Zabieg stomatologiczny był medycznie uzasadniony i co więcej powiódł się!

Spraw więc rozbijała się wyłącznie o to, co lekarz dentysta przekazał pacjentowi i na co ten drugi wyraził zgodę, co obejmował świadomością, co było zwykłym następstwem zabiegu, a co okolicznością nietypową.

Przedmiot ochrony w tym postępowaniu dotyczył więc naruszenia autonomii pacjenta rozumianej, jako swoboda decyzji o niepoddawaniu się interwencji medycznej, nawet wtedy, gdy była ona racjonalna i zgodna z zasadami wiedzy medycznej.

Pacjent ma bezwzględne prawo do niepoddawania się interwencji stomatologicznej choćby w opinii lekarza dentysty decyzja ta była najgorszą z możliwych.

Ustawa o zawodzie lekarza i lekarza dentysty wprowadza obowiązek uzyskania od pacjenta pisemnej zgody na leczenie przed wykonaniem jakiegokolwiek zabiegu.

Podnosi się, że wyrażenie przez pacjenta zgody na zabieg, musi być poprzedzone odpowiednim poinformowaniem pacjenta następstwach podejmowanych czynności medycznych.

Narażacie się więc koledzy lekarze stomatolodzy na postępowanie odszkodowawcze wówczas, gdy naruszacie prawo pacjenta do informacji, niezależnie od ostatecznej skuteczności przeprowadzonego zabiegu.

Jak uniknąć narażenia się na takie postępowanie, aby darować sobie spędzonego w sądzie czasu, nerwów, zeznań, a nawet kontroli NFZ lub Wojewody?

Tak niewiele i tak wiele jednocześnie.

Warunkiem legalności działania lekarza jest zgoda pacjenta „odpowiednio” poinformowanego.

W doktrynie zgodę tą określa się jako uświadomioną, objaśnioną. Chodzi zatem o zgodę którą musi poprzedzać odpowiednie poinformowanie pacjenta.

Zobowiązani jesteście udzielić pacjentowi przystępnej informacji o stanie zdrowia, rozpoznaniu, proponowanych oraz możliwych metodach diagnostycznych, leczniczych, dających się przewidzieć następstwach ich zastosowania albo zaniechania, wynikach leczenia oraz rokowaniu.

Bardzo trudno jest podać prostą odpowiedź o zakres obowiązku co do wymogów informacji o „dających się przewidzieć następstwach” określonej metody leczniczej w leczeniu stomatologicznym.

Udało się jednak sformułować ogólne wskazówki dla lekarzy stomatologów.

Przede wszystkim pamiętajcie, że:

  1. informacja udzielana przed zabiegiem powinna zawierać takie dane, które pozwolą pacjentowi podjąć decyzję o wyrażeniu zgody na zabieg z pełną świadomością co do tego, na co się godzi i czego może się spodziewać;
  2. informacja powinna w szczególności obejmować dające się przewidzieć następstwa zabiegu, które – jako skutek uboczny – wprawdzie występują rzadko, ale nie można ich wykluczyć i przewidywane jest prawdopodobieństwo ich wystąpienia, szczególnie, jeżeli te następstwa mają niebezpieczny charakter dla zdrowia lub zagrażają życiu.

Czy zatem trzeba informować totalnie o wszystkim, nawet o następstwach nietypowych?

Nie obawiajcie się.

Wskazania ujęte pod ww. punktami nie oznaczają, że w każdym przypadku lekarz dentysta ma obowiązek informowania o wszelkich możliwych, nawet poważnych skutkach zabiegu, niezależnie od rodzaju zabiegu i prawdopodobieństwa ich wystąpienia.

W orzecznictwie Sądu Najwyższego konsekwentnie przyjmuje się, że zakres udzielanych pacjentowi informacji musi być uzależniony od rodzaju zabiegu, w szczególności od tego, czy za jego przeprowadzeniem przemawiają wskazania bezwzględne, względne lub czy jest to jedynie zabieg o charakterze kosmetycznym, w przypadku którego zakres informacyjny sięga najdalej.

Stomatolog musi zatem wyjaśnić pacjentowi jedynie cel i rodzaj zabiegu oraz zwykłe jego następstwa.

Nie potrzebuje, a nawet nie powinien udzielać pacjentowi informacji o następstwach nietypowych nieobjętych normalnym ryzykiem podejmowanego zabiegu, bowiem przepisy prawa nie nakładają na lekarzy dentystów takiego obowiązku, a nadto jego realizacja wydaje się często niemożliwa i jednocześnie niekorzystna z punktu widzenia zdrowia pacjenta.

Jeżeli więc udzieliliście pacjentowi rzetelnej informacji, popartej pisemnym oświadczeniem i zgodą pacjenta na zabieg, w czasie którego miało miejsce zdarzenie, niebędące normalnym następstwem podejmowanych czynności – wówczas nie naruszyliście prawa pacjenta do niepoddawania się interwencji. Bez znaczenia przy tym pozostaje fakt poinformowania o tych nietypowych następstwach pacjenta. Powództwo zostanie oddalone.

Jeżeli zaś podjęliście się zabiegu bez pisemnego oświadczenia i zgody pacjenta, albo gdy w dokumentach nie znajduje się informacja o typowych następstwach/komplikacjach związanych z zabiegiem, to pomimo ostatecznej skuteczności przeprowadzonego zabiegu, naruszyliście teoretycznie autonomię pacjenta do zdecydowania o poddaniu się leczeniu. Wówczas zachodzi niebezpieczeństwo pozwania was o zapłatę zadośćuczynienia.

W opisywanej sprawie tak się stało i Sąd powództwo uwzględnił.

Nie sposób się więc wybronić w postępowaniu o odszkodowanie, w sytuacji gdy nie przekazaliście rzetelnej informacji pacjentowi o konsekwencjach/powikłaniach zabiegu, nawet jeżeli zabieg był konieczny, a wszystko poszło jak najlepiej. Naruszyliście bowiem święte prawo pacjenta do niepoddawania się interwencji stomatologicznej, a samej zgody w takiej sytuacji nie można domniemywać.

Jaki więc z tego morał?

Konieczne musicie prowadzić dokumentację medyczną rzetelnie i metodycznie. Pamiętajcie, że nie ma czegoś takiego jak domniemana zgoda tłumaczona w ten sposób, że skoro pacjent usiadł na fotelu, to wyraził zgodę. Nieprawda. Przygotujcie sobie zgody fachowo, solidnie i z ostrożności ujmijcie je szeroko, tak by nie było później wątpliwości w razie sporu z pacjentem, o czym informowaliście, a o czym nie.

Można się zastanowić, czy temat konsekwencji naruszenia prawa do niepoddawania się interwencji stomatologicznej jest na miejscu w czasach, gdy okazało się, że można znaleźć wszystko wszędzie tam, gdzie w zależności od okoliczności trzeba na coś trafić, dla dobra nas wszystkich. Tylko oczekiwać informacji o odkryciu bursztynowej komnaty, wszystkich części kamienia Sagali, teczki Stana Tymińskiego, 19 mld z OFE, radzieckiego generatora mgły smoleńskiej, aktualnego adres Elvisa Presleya i świeżej pocztówki z Atlantydy.

Tak czy owak rozsądek podpowiada, że warto było wspomniany temat poruszyć. Pomimo wszystko.

Do następnego zatem !

7 thoughts

  1. Witam,
    zainteresował mnie Pański wpis na temat dokumentacji. W związku z tym nasunęło mi się pytanie, czy taką zgodę należy uzyskać równiez od pacjenta do najprostrzych wypełnień?

    Czy w praktyce robią to gabinety?

    z góry dziękuję i pozdrawiam

    Dariusz

    1. Panie Dariuszu,

      Jeżeli nie chce się Pan narazić na odpowiedzialność odszkodowawczą, jak również dyscyplinarną, to zgodą na leczenie jest podstawowym dokumentem w dokumentacji medycznej. Rzecz można najważniejszym, zaraz obok karty zdrowia i choroby (wywiadu). Zgoda na leczenie obowiązkowo musi wskazywać przedmiot leczenia. Nawet najmniejsze wypełnienie, ba nawet przegląd musi być poprzedzony zgodą. Można oczywiście stworzyć sobie uniwersalną zgodę na wiele wypadków, tak by niepotrzebnie nie tworzyć dokumentów, nie mniej musi Pan tego pilnować, jak przysłowiowego oka w głowie.

      Zgłaszają się do mnie lekarze z prośbą o opracowanie właśnie takiej zgody obejmującej zasadniczo cały proces leczenia. Od diagnozy do „zapłaty”.

      Liczba postępowań tego typu (brak zgody i odszkodowanie) systematycznie rośnie. Nie daj Bóg, jakby doszło do błędu medycznego. Wówczas brak zgody na leczenie to są już poważne sprawy.

      W razie pytań, pozostaje do dyspozycji.

      Pozdrawiam

      Pozdrawiam

  2. witam,
    a ja mam pytanie odnośnie oświadczenia pacjenta o dostępie osób trzecich do dokumentacji. Nie znalazłam w pana postach wpisu na ten temat, więc może kolejny post:) ?

    Ostatnio miałam kontrolę z Urzędu Wojewódzkiego (prowadzę podmiot leczniczy) i przyznaję, że dopiero przed kontrolą dowiedziałam się, że nalezy pierwszorazowemu pacjentowi ,zanim przystąpimy do leczenia,dać do podpisania oświadczenie, że pacjent wyraża zgodę/lub nie na udostępnienie dokumentacji osobie trzeciej (pacjent wpisuje imie i nazwisko tej osoby oraz kontakt telefoniczny.) Przy okazji od razu pacjent podpisuje ogólną zgodę na leczenie (oczywiście zgody na leczenie kanałowe, protetyczne itd. podpisuje odpowiednio przed tego typu zabiegami). Jeśli leczymy pacjenta niepełnoleteniego, oświadczenie podpisuje za niego opiekun/rodzic. I tu moje pytanie: Od jakiego wieku pacjent podpisuje oświadczenie i zgode za siebie? 18? 16?

    Pozdrawiam

    1. Pani Łucjo,
      Pacjent ma prawo wskazać osoby, którym będzie przysługiwała legitymacja do zapoznania się z jego dokumentacją medyczną na wypadek choroby, czy też śmierci. Nie muszą być to osoby Pacjentowi najbliższe, nie mniej, nie może być wątpliwości, kogo Pacjent upoważnia: żonę, dziecko, siostrę, brata. O ile żona jest z zasady jedna i najczęściej przydomek ten przysługuje żonie obecnej – inne, to byłe żony – zatem zawsze wiadomo, patrząc po dacie oświadczenia, o kogo chodziło. Natomiast jeżeli dana osoba jest wskazana tylko opisowo, np. siostra, to zawsze warto dopytać o imię i nazwisko. Wszak sióstr może być dziesięcioro.

      Pacjent ma prawo upoważnić os. 3 w zakresie inf. o stanie zdrowia. Nie ma natomiast obowiązku. Podmiot leczniczy zaś ma obowiązek zapewnić wykonanie prawa przez Pacjenta. Stąd w oświadczeniu miejsce na wypełnienie danymi o osobie trzeciej.

      Żaden małoletni (do ukończenia 18 r.ż.) nie może decydować o swoim stanie zdrowia autonomicznie. Tutaj zawsze decyduje rodzić, opiekun, kurator – ogólnie przedstawiciel. Nie mniej, jeżeli dziecko ukończy 16 r.ż. lekarz również powinien uzyskać jego zgodę na leczenie. Słowo „również” nie jest bez znaczenia. Chodzi oto, że obok zgody przedstawiciela wyrażonej podpisem, winna na dokumentacji znaleźć się adnotacja o poinformowaniu o świadczeniu dziecka pow. 16 r.ż. i o jego akceptacji na leczenie obok przedstawiciela. Może być to forma – jak wspomniałem – adnotacji, a może byc to informacja zwieńczona podpisem osoby pow. 16 r.ż., a poniżej 18. r.ż.

      Reasumując: za siebie zawsze osoba podpisuje, gdy ma pełną zdolność do czynności prawnych. Ta zdolność jest nabywana co do zasady z chwilą ukończenia 18 roku życia, ale nie zawsze. Wyjątki są rzadkie i nie ma potrzeby ich wymieniać.

      Pozdrawiam

  3. w necie można znaleść dziwny wywód SN sygn. III K 14/15 sprawy z art. 192 kk dot. oskarżenia lekarz J B-Ł o wykonanie kilku ekstrakcji bez zgody pacjenta E.S – I instancja uznała lek za winną czynów, ale ukaranie umorzyła, II instancja przyjęła, ze żadna dokumentacja nie jest potrzybna, bo siadając na fotelu pacjent daje z góry zgodę ..

    1. Szanowny Miałko,

      Dziękuję przede wszystkim za pozostawienie komentarza i podanie niezwykle interesującego postanowienie SN. Wbrew pozorom, wywód SN wcale nie jest dziwny. Przeciwnie, SN w tym postanowieniu mówi jasno i dobitnie, jakie przesłanki muszą być spełnione, aby uznać dany zabieg medyczny za wykonany bez zgody Pacjenta. SN wskazuje, iż na ów „zgodę” składa się cały szereg okoliczności, zaś wypadnięcie jednego z elementów powoduje, że zabieg uznać należy za wykonany bez zgody, a przez to penalizowany. Paradoksalnie, nie chodzi tu wcale o formę wyrażenia zgody, która choć pomocna, pozostaje drugorzędna w opisanym przypadku. Nie mniej, dobrze sformułowana zgoda na leczenie przecina co do zasady wszelkie spekulacje i zamyka drogę karną oraz cywilną dochodzenia roszczeń z tytułu naruszenia dóbr osobistych.

      Dlatego ja rekomenduje dla moich lekarzy każdorazowe uzyskanie pisemnej zgody na zabieg.

      Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *