Usus magister est optimus – czyli rzecz o praktyce.

Teoria po­myliła się – rzeczy­wis­tość jej to udo­wod­niła, a prak­ty­ka jest ich skutkiem. 

Spotkałem się ostatnio ze stwierdzeniem (zarzutem?), że mi łatwiej pisać tak o tych wszystkich zagadnieniach prawno-medycznych, bo nie dość, że sam prowadzę taką działalność, to z wykształcenia i czynnego zawodu jestem prawnikiem, niemal za chwilę radcą prawnym.

konfa_slask-290x290

Tak, to jest niewątpliwie prawda. Nigdy z resztą tego nie ukrywałem, że pomysł na prowadzenia bloga zrodził się przede wszystkim z kilku niemiłych dla mojej osoby okoliczności, gdy sam – czasem przez niewiedzę, czasem przez nader zaufanie wobec urzędników – musiałem zapłacić za błędy. Niemało.

To właśnie praca na żywym organizmie, jakim jest moja działalność oraz doświadczenie z obsługi szeregu podmiotów medycznych nie tylko sprawia, że „mam o czym pisać”, ale i mobilizuje mnie do formułowania wpisów w sposób najbardziej praktyczny dla Ciebie.

Bo w sumie, po co pisać dla siebie?

Po co pisać, ba, mówić słowem, jak mało kto Cię rozumie?

Mam pełną świadomość, że nie jesteś „branżowcem”, zatem nie oczekujesz teorii oraz wywodów na temat koncepcji i podejść doktryny oraz judykatury do danego zagadnienia (już samo to brzmi, jak 100-tonowy słoń). Najczęściej szukasz możliwie prostego, klarownego wytłumaczenia sprawy, najlepiej od strony praktycznej.

Jeżeli jest inaczej i oczekujesz od bloga np. argumentów de lege lata oraz de lege ferenda dot. np. stanu polskiej opieki zdrowotnej – to uwierz mi, ten blog nie jest dla Ciebie. Odsyłam Cię do innych stron, gdzie zdecydowanie wybitniejsi znawcy tematu piszą opasłe tomiska, z których czasem niewiele wynika.

Na szczęście tylko czasem, ale to, co jest do „zagospodarowania” często pozostaje trudne do zrozumienia nawet nam „branżowcom”. Nie wspominam o innych grupach zawodowych. Milczę o lekarzach.

Później (oczytany teorią) do mnie przychodzisz, mówisz że czytałeś w Internecie, a jak słyszysz, że to nie jest do końca tak, jak napisali (niekiedy jest zupełnie inaczej), to patrzysz na mnie spod oka 😉

Nie mam Ci tego za złe.

Rozumiem. Niektórzy mówią, że nieufność jest podstawą zaufania.

Finalnie sam później spostrzegasz, że oczekiwania to nie rzeczywistość.

Najlepszym tego przykładem, jest mądrość życiowa, że cyt.: „Tam, gdzie kończy się głupota, powinna zaczynać się mądrość – a jednak tak nie jest. Oto podstawowy przykład na niezgodność teorii z praktyką”

Z życzeniami wszystkie dobrego dla praktyków w swoich dziedzinach i dla teoretyków w swoich specjalnościach !

One thought

  1. Panie Arkadiuszu, w pełni się z Panem zgadzam! Podpisuję się obiema rękami pod Pana tekstem!

    Na Ziemi jest mnóstwo teoretyków, których teorie, być może nawet słuszne, nie odzwierciedlają rzeczywistości. A działanie zawsze ma wymiar praktyczny. I do tych warunków trzeba się dostosowywać, a nie do zasad wynikających z teorii.

    Wiedza praktyczna i doświadczenie są najcenniejsze, bo to one pozwalają iść do przodu, unikać błędów.

    Podobnie przecież jest w nauce: istnieje wiele niepotwierdzonych doświadczalnie teorii. One istnieją, ale każdy naukowiec to wie, że prawdziwość teorii trzeba potwierdzić w praktyce. Bo w praktyce może się okazać, że to wcale tak nie działa, jak mówiła teoria.

    Serdecznie Pana pozdrawiam!
    Rafał

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *