Czy blog działa ?

Czy blog działa ? – takie pytanie ostatnio dostałem w mailu.

Pewnie, że działa !

Zawsze działał, choć po dacie ostatniego wpisu można byłoby mieć wątpliwości.

Jednak niech nie zwiedzie Cię ten niuans.

konfa_slask-290x290Fakt, że ostatni wpis był ładnych czas temu, musi niechybnie oznaczać, że prawodlastomatologow.pl żyje.

Dziękuję za wszystkie maile, zapytania, podjętą współpracę i wykonane zlecenia.

Ostatnio objechałem kawałeczek naszego pięknego kraju – byłem na Mazowszu, Śląsku, Podkarpackiem, Świętokrzyskiem.

Miałem okazje poznać wspaniałych ludzi – z krwi i kości przedsiębiorców, którzy nie boją się wyzwań, stawiają czoła problemom i choć nie jest łatwo, to dają radę !

Widziałem piękne poradnie stomatologiczne, nowoczesne, rewelacyjnie urządzone i wyposażone.

Ja ze swej strony dołożyłem tylko cegiełkę w postaci tworzenia podmiotu leczniczego, dostarczenia regulaminu, umów podmiotu leczniczego z lekarzami i pozostałym personelem, dokumentacji medycznej, szkolenia z funkcjonowania podmiotu i przygotowania się na kontrole administracyjne.

Dużo i nie dużo jednocześnie, ale bez podstawy formalnej dziś ani rusz. Na prawidłowo zbudowanych fundamentach można wszak dopiero budować działalność leczniczą. Ta zaś nieodłącznie wiąże się z podwyższonymi wymogami prawnymi.

Szczerzę cieszę się, że wszystko poszło dobrze, w miarę sprawnie i w świetnej atmosferze.

Raz jeszcze dziękuję wszystkim i każdemu z osobna za współpracę.

A ja jadę dalej …

Co nie co powiem dziś o moim warsztacie pracy, a temat sam przyszedł pracując na rzecz pewnego projektu, w pięknym Olsztynie.

Mianowicie przygotowując dokumentację związaną z przekształceniem bądź powstaniem nowego podmiotu leczniczego, zawsze powstaje konieczność sporządzenia regulaminu porządkowego, który zastąpił tzw. statut z dawnej ustawy o NZOZach.

O regulaminie już pojawiło się na blogu, dlatego zapraszam Cię w to miejsce. Dowiesz się o elementach regulaminu podmiotu leczniczego oraz o ew. skutkach braku takiego dokumentu.

konfa_slask-290x290Regulaminy, które ja sporządzam, zawsze posiadają punkt o wysokości opłaty za udostępnienie dokumentacji medycznej, tym bardziej,  że jest to obligatoryjny element takiego dokumentu.

Jaka jest wysokość opłat za udostępnianie dokumentacji medycznej ?

Maksymalne stawki reguluje ustawa o prawach pacjenta stanowiąca, że wysokość za:

  1. jedną stronę wyciągu lub odpisu dokumentacji medycznej – nie może przekraczać 0,002 przeciętnego wynagrodzenia w poprzednim kwartale
  2. jedną stronę kopii dokumentacji medycznej – nie może przekraczać 0,0002 przeciętnego wynagrodzenia;
  3. sporządzenie wyciągu, odpisu lub kopii na nośniku elektronicznym (jeśli zakład prowadzi dokumentacje medyczną w formie elektronicznej) – nie może przekraczać 0,002 przeciętnego wynagrodzenia.

Przez przeciętne wynagrodzenie, od którego zależy wysokość pobieranej opłaty, należy rozumieć przeciętne wynagrodzenie w gospodarce narodowej, ogłaszane kwartalnie przez Prezesa Głównego Urzędu Statystycznego zgodnie z art. 20 pkt 2 ustawy z dnia 17 grudnia 1998 r. o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych (Dz. U. z 1998 r. Nr 162, poz. 1118).

Na chwilę wpisu wynagrodzenie w III kwartale 2015r. wyniosło 3895,33 zł, a co za tym idzie jedna strona wyciągu lub odpisu dokumentacji nie może przekraczać kwoty 7,79 zł, zaś koszt jednej strony kopi nie może być wyższy niż 0,79 zł.

Pobieranie wyższych opłat może grozić postępowaniem Rzecznika Praw Pacjenta i uznaniem danej praktyki za naruszającą zbiorowe prawa pacjentów toteż nie warto czynić odstępstw od kwot wyżej podanych.

Raz jeszcze warto przypomnieć, że są to kwoty maksymalne.

Część podmiotów medycznych – wychodząc naprzeciw oczekiwaniom Pacjentów – pobiera opłaty o charakterze symbolicznym, jedynie rekompensującym koszt materiału (papier, druk, płyta CD), a nawet – w szczególnie uzasadnionych przypadkach – nie pobiera takich opłat w ogóle. Brawo !

Do usłyszenia !

Czy mogę nazywać się kliniką ?

Z polecenia od innego zadowolonego moimi usługami lekarza, trafił do mnie inny lekarz-przedsiębiorca – uznana osoba w dziedzinie implantologii, prowadzący szkolenia w tym zakresie i będąca członkiem szeregu organizacji oraz zrzeszeń o tej tematyce.

Wspólnie pracujemy nad założeniem podmiotu leczniczego, dokonaniu jego rejestracji, uzbrojeniu go we wszelką niezbędną dokumentację i obudowaniu w bezpieczne dla jego funkcjonowania umowy.

Słowem pełen profesjonalizm z mojej strony, czyli to co lubię najbardziej.

Tenże lekarz pragnie, aby w jego członie nazwy znajdowało się określenie „CLINIC”.

Ale czy w ogóle użycie takiego określenia w obrocie gospodarczym, regulowanym w aspekcie usług medycznych jest dopuszczalne?

Czy można od tak po prostu nazwać się KLINIKĄ ?

Czy w reszcie CLINIC to to samo co KLINIKA ?

A co to jest POLIKLINIKA ?

Jeżeli jesteś ciekawy odpowiedzi to zapraszam do lektury:

  • Klinika, kliniczny

konfa_slask-290x290Wykorzystanie w obrocie gospodarczym słowa KLINIKA reguluje ustawa o działalności leczniczej. Wynika z niej, że określenia „klinika”, „kliniczny”, „uniwersytecki” może używać w zasadzie wyłącznie podmiot leczniczy utworzony bądź prowadzony przez uczelnie medyczną prowadzącą kształcenie przed- i podyplomowe;

Ustawa zakazuje (poza wskazanymi przez siebie wyjątkami) stosowania oznaczenia „klinika”, jego odmiany „kliniczny”, a także słowa mogącego utworzyć zwrot równoznaczny: „uniwersytecki”.

Mówi się, że ww. określenia mają charakter kwalifikowany ze względu na dodatkowe wymogi ustawowe, które spełniać musi podmiot, aby móc używać w swej nazwie takiego oznaczenia. W praktyce prowadzi to do postrzegania podmiotu mającego w swojej nazwie oznaczenie „klinika” albo „kliniczny” jako podmiotu udzielającego świadczeń zdrowotnych wyższej jakości lub na wyższym poziomie związanym z prowadzoną działalnością naukową, badawczo-rozwojową lub dydaktyczną.

Słowem – kliniką nie można się nazwać ! Kliniką stomatologiczną również.

Jednak zasadą prawa jest, iż „exceptiones non sunt extendendae”, tj. że wyjątków nie należy interpretować rozszerzająco, a co za tym idzie, wydaje się dopuszczalnie stosowanie synonimów, terminów bliskoznacznych czy tłumaczeń słowa „KLINIKA”, gdyż z ustawy taki zakaz nie płynie.

Ale – aby nie było tak różowo – używanie synonimów, określeń bliskoznacznych w sposób sprzeczny z tzw. dobrymi obyczajami w sposób naruszający bądź zagrażający interesom innego przedsiębiorcy bądź klienta może stanowić czyn nieuczciwej konkurencji.

Stosowanie ww. określeń w sposób bezprawny lub sprzeczny z dobrymi obyczajami i w istotny sposób zniekształcający lub mogący zniekształcić zachowanie rynkowe przeciętnego konsumenta przed zawarciem umowy, w trakcie jej wykonywania lub po jej zawarciu, zwłaszcza poprzez wprowadzanie w błąd stanowić będzie nieuczciwą praktykę rynkową. Z taką sytuacją będziemy mieli do czynienia w szczególności, gdy dane oznaczenie będzie mogło wprowadzać przeciętnego pacjenta w błąd, co do tego, iż mam on do czynienia np. z kliniką uniwersytecką.

Zatem sprawa wydaje się jasna z używaniem słowa KLINIKA, KLINICZNY.

Krótko: zakaz

  • POLICLINIC i CLINIC

W mojej ocenie nie ma jakichkolwiek przeciwwskazań, aby w oznaczeniu własnej praktyki stomatologicznej użyć oznaczeń: poliklinika bądź CLINIC.

Przede wszystkim dlatego, że są to zwroty jakościowo różne od KLINIKI, choć fonetycznie zbliżone. Jednakże sama fonetyczna zbieżność to jeszcze za mało, aby zakazać przedsiębiorcom używania ww. zwrotów, właśnie w myśl zasady, że wyjątków nie należy interpretować rozszerzająco.

Warto powiedzieć, że etymologia słowa KLINIKA – wedle słownika języka polskiego – jest inna od znaczenia słowa CLINIC czy POLICLINIC.

Otóż klinika oznacza miejsce gdzie prócz pomocy medycznej prowadzi się szkolenia kadry medycznej – lekarzy, studentów oraz prace naukowo-badawcze.

CLINIC zaś oznacza miejsce (zakład leczniczy, oddział szpitalny) gdzie pacjenci poddawani są zabiegom medycznym bądź udzielone są im porady (konsultacje) w szczególności przez specjalistów lub o specjalistycznym charakterze.

Angielski słownik OXFORDU podaje tak:

„Clinic: an establishment or hospital department where outpatients are given medical treatment or advice, especially of a specialist nature”

Zaś poliklinika pierwotnie oznaczała miejsce, gdzie udzielane były porady i prowadzone leczenie nieodpłatnie przez młodych, ale już dużo umiejących i wiedzących adeptów (studentów) medycyny pod nadzorem specjalisty (profesora).

“Policlinic: a department of a hospital where poor patients are treated free of charge by advanced medical students under the supervision of a professor, either as outpatients in the hospital, or (if they are bedridden) on home visits”

Obecnie POLICLINIC używa się jako synonimu CLINIC.

  • Ależ tak !

Reasumując, mój Klient będzie mógł z powodzeniem używać w obrocie gospodarczym słowa CLINIC w swojej nazwie/marce przedsiębiorstwa, bez obawy o jakiekolwiek konsekwencje.

Zatem jeżeli Ty zastanawiasz się, czy w nazwie podmiotu leczniczego możesz użyć słów CLINIC bądź POLICLINIC to już wiesz, że możesz.

Jeżeli zaś szukasz kogoś, kto sprawnie, pewnie i bez przeszkód założy i wprawi w ruch Twój nowy podmiot leczniczy, to dobrze trafiłeś!

Do usłyszenia !

Jak ja lubię ten czas. Czas końca roku i początku kolejnego. Nie – wcale nie chodzi o Święta, nie chodzi o odpoczynek (i tak jestem pracoholikiem), nawet nie chodzi o nastrój, który przecież jest wspaniały.

Chodzi o pędzące zmiany. Z każdym końcem roku jesteśmy zasypywania informacjami o zmianach: że od nowego roku zmienia się to, tam to, siamto. To co było stałe, to do czego się przyzwyczailiśmy, do czego przywykliśmy, to co miało charakter rutyny, nagle zostaje zburzone, zniszczone, zdeptane, słowem: przestaje być znane. Ba, staje się obce, bo inne, a wiadomo, że wszystko co obce kojarzy się źle.

Człowiek nie nadąża pisać o tym wszystkim, nie mówiąc, że mało kto jest wstanie te wszystkie nowości objąć rozumiem. Stawiam stówkę, że jeszcze się taki nie urodził.

Nie inaczej ma się rzecz z prowadzeniem podmiotu leczniczego w formie spółki z o.o. i odprowadzanych składek na ubezpieczenie społeczne.

To, że istnieje oczywista możliwość prowadzenia działalności leczniczej we wskazanej wyżej formie nie budzi wątpliwości. Inną kwestią jest opłacalność prowadzenia działalności stomatologicznej w tej formie, szczególnie po stanowisku Sądu Najwyższego w sprawie I UK 207/14 – ale to temat na inny wpis.

konfa_slask-290x290Rewolucja szykuje się więc w traktowaniu wspólnika jednoosobowej spółki z o.o. i odprowadzania przez niego składek na ubezpieczenie społeczne.

Jak jest dziś:

Zgodnie z obecnym brzmieniem ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych za osobę prowadzącą pozarolniczą działalność gospodarczą uważa się z mocy ustawy m. in. wspólnika jednoosobowej spółki z ograniczoną odpowiedzialnością. Pozarolnicza działalność wiążę się zaś z obowiązkiem odprowadzania składek emerytalno-rentowych od dnia rozpoczęcia wykonywania działalności (w tym wypadku zawiązania spółki), aż do dnia zaprzestania tej działalności bądź przystąpienia do spółki kolejnego wspólnika.

Obecnie aby wyłączyć obowiązek odprowadzania składek na ubezpieczenie społeczne i uzyskać bardziej opłacalny, korzystniejszy sposób objęcia ubezpieczeniem wystarczy, że taki wspólnik jednoosobowej spółki z o.o. przekaże jeden udział w spółce osobie trzeciej. Wtedy będzie traktowany tak jak inni wspólnicy spółek kapitałowych, tj. nie będzie objęty ubezpieczeniem.

Czyli dziś – osoba fizyczna chcącą utworzyć zupełnie niezależny podmiot w obrocie gospodarczym, posiadający osobowość prawną, jakim jest jednoosobowa spółka z o.o. – sama traktowana jest jako przedsiębiorca, zmuszony do odprowadzania składek na ZUS.

Jak będzie?

Projekt ustawy o zmianie ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych zakłada usunięcie z zakresu podmiotów prowadzących pozarolniczą działalność w rozumieniu ustawy wspólników jednoosobowych spółek z o.o., gdyż spółki te są odrębnymi osobami prawnymi, posiadającymi majątek, prawa i obowiązki a ich wspólnicy nie prowadzą działalności gospodarczej na własny rachunek.

Słowem – osoba decydująca się na zawiązanie jednoosobowej spółki z o.o. w dziedzinie np. świadczeń zdrowotnych, nie będzie musiała odprowadzać składak na ubezpieczenie społeczne

Co ciekawe, zgodnie z obecnymi regulacjami obowiązkowe ubezpieczenie społeczne wspólnika jednoosobowej spółki z o.o. nie są wliczane w koszty prowadzenia działalności takich spółek.

W przypadku przyjęcia nowelizacji ten problem zniknie gdyż spółka, która zatrudniając wspólnika mogłaby to sobie w te koszty wliczyć.

W rezultacie zostanie otwarta droga do podjęcia zatrudniania przez założycieli jednoosobowych spółek z o.o. w tych spółkach i odprowadzania na tej podstawie składek.

Założyciele spółek będą mogli również pozostać na dotychczasowych zasadach, tj. odprowadzać składki ZUS bądź też przejść na nowe zasady, tj. nie podlegać z tego tytułu ubezpieczeniom. Decyzja będzie zależeć od nich.

Zdecydowanie jest to zmiana w dobrym kierunku, albowiem pozwoli zoptymalizować koszty prowadzenia działalności stomatologicznej w formie jednoosobowej spółki z o.o. !

Do usłyszenia!

Satysfakcja pacjenta warunkiem otrzymania kontraktu NFZ

Temat wpisu niczym hasło propagandowe z epoki słusznie minionej, ale sprawa jak najbardziej poważna.

Mianowicie, w projekcie nowego Zarządzenia NFZ dotyczącego kryteriów ocen ofert w postępowaniu konkursowym dodano niespotykany wcześniej warunek rankingujący w postaci BADANIA SATYSFAKCJI PACJENTA.

Rzecz bez precedensu, albowiem nigdy uprzednio nie interesowano się, w ramach kontraktowania, odczuciami pacjentów jakości udzielonych im świadczeń opieki zdrowotnej. Przeciwnie, głos pacjenta w ogóle nie był brany pod uwagę. Liczyły się tylko pewne obiektywne i weryfikowalne okoliczności.

konfa_slask-290x290Teraz nastąpiła diametralna zmiana. Narodowy Fundusz Zdrowia chce premiować jakość i dostępność świadczeń, a jednym z narzędzi oceny ma być opinia Pacjentów dotycząca opieki i usług. Z tych właśnie przyczyn 5 listopada 2015r. ruszył pilotażowy program badania satysfakcji pacjenta z udzielonych świadczeń, który trwał do 30 listopada.

Obecnie, kryterium to stało się warunkiem rankingującym w procesie kontraktowania świadczeń. Projekt Zarządzenia zakłada bowiem, iż

kryterium realizacji badania satysfakcji pacjenta obejmować będzie nie mniej niż 10% pacjentów, którym udzielono świadczeń w danym zakresie. Wyniki wraz z metodologią badania będą publikowane raz na pół roku na stronie internetowej dostępnej przez cały czas obowiązywania umowy

Co w zamian?

Świadczeniodawca w zamian może liczyć na dodatkowych 5 punktów jednostkowych przy 5 punktach wagi skalującej. Słowem – oferta może zyskać maksymalnie 5 punktów przy końcowym zestawieniu.

 Czy do dużo, czy mało – każdy może ocenić. Nie mniej, sam krok ocenić należy pozytywnie.

Teraz – skoro ukierunkowany został system opieki zdrowotnej również na satysfakcje pacjenta – warto poczynić kroki, aby urzeczywistnić Jego prawo do bycia obsłużonym na wysokim poziomie, tak jak zakładać to będzie ankieta. Wszak po to ankietujemy, aby później wyciągać wnioski i podnosić poziom.

A Chodzi przecież o czas poświęcony na wizytę i skupienie się na Pacjencje, którego to będzie więcej, gdy zlikwiduje się część biurokratycznych obciążeń Świadczeniodawców. W przeciwnym razie, gdy lekarzowi dojdzie kolejna powinność, to może się okazać, że niewiele ulegnie zmianie.

Bolączką jest również finansowanie świadczeń. Przecież, jeżeli dokonuje się zaniżonej wyceny kosztów wykonania danego świadczenia, to Świadczeniodawca, aby wywiązać się z kontraktu, zmuszony jest przyjmować większą ilość Pacjentów w danej jednostce czasu, a co za tym idzie, na indywidualne podejście do każdego pacjenta, ze szczególnym uwzględnieniem jego subiektywnych odczuć, może tego czasu zwyczajnie brakować.

Dlatego, warto zmieniać system, ale nie wyrywkowo, a kompleksowo !

Do usłyszenia !